Miasto i gmina Gołańcz

Przepisy na dania z psa metodą na promocję regionu Pałuk

Pies z Gołańczy do obiadu

W ramach promocji lokalnej kultury i kulinariów władze samorządowe zapowiedziały projekt pod tytułem „Regionalne dania z psa”. Ma to być książka zawierająca przepisy na potrawy z czworonogów pochodzące z okolicy.

Promocja kultury pałuckiej poprzez sposoby na przyrządzenie psa

Pomysłodawcy akcji planują wykorzystanie nietypowych walorów naszej lokalnej kultury do promocji powiatu i okolic. Przyznają, że choć w wielu miejscach w naszym kraju znajdują się pomniejsze zbiorowiska żywiące się okazjonalnie psami to zwierzęta te praktycznie nie istnieją w świadomości kulinarnej Polaków.
– Naszym rodakom potrawy z tych czworonogów kojarzą się zazwyczaj negatywnie. – mówi jeden z pomysłodawców akcji – Słynne określenie „mięso z psa zmielonego z budą” sugeruje, że ich wykorzystanie skutkuje bardzo słabymi walorami smakowymi dań i wynika raczej z oszczędności, do tego niejawnej. Tymczasem na świecie, szczególnie w Chinach, istnieje wiele psich potraw. W niektórych regionach mięso psa jest uznawane wręcz za delikates.
Przyznaje również, że region Pałuk nie jest jedynym miejscem tradycyjnego spożywania psów w naszym kraju.
– We wschodniej części kraju, szczególnie w przygranicznych częściach Podlasia i Podkarpacia można spotkać się z okazjonalną konsumpcją tych zwierząt. Jednak tylko w regionie Pałuk opracowano tak wiele metod na przyrządzanie psów i tylko w naszej okolicy cieszą się one tak wielkim zróżnicowaniem.

Tradycyjne i nowoczesne sposoby na dania z psa

W toku prac nad zebraniem materiału niezbędnego do napisania książki odkryto wiele nieznanych dotąd przepisów. W ramach badań nad regionalną kulturą kulinarną prześledzono między innymi zwyczaje zakonu, który odpowiada za założenie miasta Wągrowiec. W archiwach zakonu Paulinów w Wągrowcu znaleziono średniowieczny przepis Cystersów na przyrządzenie psa.

Średniowieczna receptura zakonników na danie z psa

Według odnalezionego przepisu kluczowym elementem jest przygotowanie samego czworonoga przed śmiercią. Do przygotowania potrawy wybierano zazwyczaj już starsze psy, których mięso było twardsze niż u młodszych osobników. Aby było delikatne i nabrało charakterystycznego smaku, zwierzęta topiono najpierw w beczkach z piwem. Następnie należało je oskórować i wyciąć odpowiednie kawałki mięsa. Szczególnie preferowane były psie udka i łydki. Mięso przyprawiano, marynowano i przechowywano w specjalnych warunkach aby nabrało walorów smakowych. Następnie gotowano je w odpowiedni sposób.

Psie potrawy prosto z Damasławka

Szczególnie owocnym dla badaczy regionem jest Damasławek. Specyficzne warunki i zwyczaje jakie panują w tej miejscowości spowodowały pojawienie się wielu dzikich watach psów, które stanowiły często poważne zagrożenie dla mieszkańców. Prymitywne społeczności zamieszkujące te okolice urządzały regularne polowania na niebezpieczne zwierzęta oraz przeprowadzały związane z tym rytuały. Ze względu na ograniczone zasoby upolowane psy były przyrządzane na najrozmaitsze sposoby.
– W naszej książce chcemy pokazać bogactwo całej kultury Pałuk. Moim zdaniem jest to znakomita okazja by zobaczyć Damasławek z innej perspektywy. – twierdzi jedna z osób biorących udział w projekcie – Dla wielu ludzi Damasławek jest tylko „Czarnobylem Wielkopolski”, dzikim i niebezpiecznym miejscem pełnym prymitywów, groźnych zwierząt, gdzie śmierć, choroby i groźne dawki promieniowania są codziennością. Tymczasem bogactwo psiej kuchni w tym mieście obrazuje z jak bardzo złożoną społecznością mamy do czynienia. Poszczególne szczepy plemion damasławiańskich opracowały skrajnie różne i często wyjątkowo kreatywne sposoby na przyrządzenie psa.

Damasławiańskie sposoby na jedzenie chorych psów

Podczas gdy w drugiej połowie ubiegłego stulecia wiele zacofanych technologicznie, „odciętych od świata” wsi zostało rozwinięte poprzez między innymi elektryfikację, Damasławek zetknął się z niespotykanymi dotąd zagrożeniami. Specyficzna historia tego regionu spowodowała, że miejscowość musiała zmierzyć się z nowymi problemami, które doprowadziły do pojawienia się miejsc silnie napromieniowanych.
Ucierpiały na tym również psy. Watahy cierpiących z powodu choroby popromiennej, często szczególnie agresywnych czworonogów dołączyły do listy trudności napotykanych przez plemiona z tego obszaru Pałuk. Ze względu na swoje specyficzne właściwości, sposób przyrządzania tych psów również uległ zmianie. W połączeniu z lokalnie wytwarzaną, wysokoprocentową nalewką, która według wierzeń damasławiańskich miała chronić przed promieniowaniem, tworzyli oni pieczone przekąski. Twórcy książki twierdzą, są one na tyle dobre, że mogłyby nawet odnieść sukces komercyjny.
– Gdyby ludzie poznali smak psich przekąsek z Damasławka to jestem pewna, że sprzedawałyby się one całkiem nieźle. Charakteryzuje je słodki posmak komponujący się z mięsną nutą i lekkimi nutkami alkoholu oraz drewna. Zależnie od szczepu można wyczuć różne rodzaje ziół oraz innych, okolicznych darów natury. W obliczu nadchodzącego podatku od cukru sądzę, że poza walorami smakowymi cechowałaby je również korzystna cena.
Badaczka wskazuje także na społeczny aspekt psich potraw.
– Wiele mówi się w dzisiejszych czasach o traktowaniu zwierząt i skracaniu ich cierpienia. Przecież dokładnie te same idee reprezentowali mieszkańcy Damasławka. Trudno sobie wyobrazić aby, mimo swojej agresywności, schorowane psy były w stanie poważnie zagrozić tej wojowniczej społeczności. Tymczasem zorganizowane akcje eliminowania tych zwierząt pozwoliły na skrócenie psich mąk. Myślę, że Pałuccy działacze ekologiczni powinni zainteresować się damasławiańską kulturą pod tym kątem.

Psie dania z całego regionu Pałuk

Badacze zebrali setki przepisów pochodzących praktycznie z każdej miejscowości w naszym regionie. Opowiedziano nam między innymi o psich roladkach z Rgielska, kotletach z psa w sosie paprykowym z Gołańczy oraz psich udkach w occie, przyrządzanych przez babcie w Grylewie jeszcze przed wiekami. Jak podkreśla jeden z uczestników projektu, należy też spojrzeć na niego pod kątem zmiany statusu psów w naszej kulturze.
– Dotychczas w naszej kulturze postrzegaliśmy te czworonogi jako uczestników zarówno aktywnego jak i biernego wypoczynku, wiernych towarzyszy a nawet pomocników w różnego rodzaju terapiach. Stwierdzenie, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka nie wzięło się znikąd. Jednak teraz chcemy pójść o krok dalej. Wspólne posiłki były dotychczas zarezerwowane dla ludzi. Jest to jeden z aspektów, które mają krytyczny wpływ na budowanie więzi w danej komórce społecznej. Zwykle zwierzęta były uważane za niegodne, wręcz brudne, do uczestniczenia w tym rytuale. Stąd na przykład powiedzenie nie dla psa kiełbasa wyraźnie wskazujące granicę, już na poziomie samego konsumowanego przedmiotu, między człowiekiem a czworonogiem.
Projekt, oprócz promocji pałuckiej kultury, ma również to zmienić.
– Tymczasem my chcemy aby psi przyjaciele towarzyszyli nam również przy rodzinnym stole. W końcu danie z psa powoduje, że jest on nie tylko biernym, konsumującym uczestnikiem ale wręcz głównym elementem całego wydarzenia. To on jest centralnym elementem odpowiadającym za wrażenia smakowe, oraz w pewnym sensie spoiwem łączącym zasiadających do posiłku ludzi. Czy można dać większy wyraz szacunku dla psów?

Reakcja na nietypowy projekt

Większość mieszkańców wyraża się pozytywnie o pomyśle na stworzenie takiej książki. Niektórzy cieszą się, że ich tradycyjne, rodzinne przepisy nie będą już wzbudzać zamieszania lub wręcz obrzydzenia wśród znajomych spoza Pałuk. Wiele osób sprawujących władzę nad regionem jest zadowolonych z promowania kultury w taki sposób.
Pojawiły się jednak kontrowersje i wątpliwości co do traktowania psów w charakterze składnika kulinarnego. Organizacje broniące praw zwierząt zapowiedziały protesty przeciwko książce. Biblioteka powiatowa w Wągrowcu zastanawia się tymczasem nad objęciem patronatu nad projektem. Nie udało nam się jednak uzyskać komentarza w tej sprawie.

1 Komentarz "Przepisy na dania z psa metodą na promocję regionu Pałuk"

  1. Cieszę się, że Gołańcz idzie w ślad za azjatycką potęgą gospodarczą, czyli Chinami i w gminie Gołańcz pieski nie są słodkie, tylko słodko-kwaśne.

Skomentuj to!

Twój adres mail zostanie sprzedany na cele marketingowe.


*


Gołańcz - Miasto i Gmina

Gołańcz to przeogromna aglomeracja leżąca w dolinie Pałuczańskiej. Swoim magicznym klimatem urzekła już przeszło miliard obywateli. Przekonaj się jakie przygody czekają w tej niesamowitej miejscowości.

Prosimy mieć na uwadze, że nie każda informacja na stronie musi być prawdziwa więc proszę do nich podchodzić z dystansem i samodzielnie je weryfikować. Mimo starań redakcja nie ponosi odpowiedzialności za prawdziwość przedstawianych wydarzeń.